czwartek, 16 maja 2013

sevdah*



nie przepadam jakoś za muzyką bałkańską
na kilometr pachnie mi cepelią
no ale tam zaśpiewał iggy pop :)
poza tym słuchając tej płyty, mam przed oczyma przejmujące kadry i niezapomniane sceny z filmu kusturicy
ale tak ogólnie to muzyczna bałkańszczyzna drażni mnie okrutnie

a tu taka niespodzianka
amira
(właść. amira medunjanin)
urodzona w sarajewie, we wspaniały sposób łączy muzykę tradycyjną z jazzem, bluesem
i ten ciepły głos
coś wspaniałego
słuchamy ostatnio namiętnie

*) wyraz sevdah pochodzi z języka tureckiego i wywodzi się od perskiego słowa soda
(w znaczeniu: melancholia, tęsknota, miłosny smutek);
tradycyjny gatunek muzyki ludowej pochodzącej z bośni i hercegowiny;
bardzo możliwe, że portugalskie słowo fado saudade ma to samo pochodzenie.



do usłyszenia!!!

ps a jutro o nike :) oj, chyba nigdy wcześniej nie miałam "odfajkowanych" tylu tytułów z listy!!! wow!

wtorek, 14 maja 2013

maghreb





to ciekawe, wiosną cała skandynawia ląduje na półce, a króluje maghreb :)
w sumie zrozumiałe...

dhafer youssef
rabih abou-khalil
anouar brahem

no i ciut afryki

moje muzyczne typy na słoneczną porę


dziś dhafer


i jeszcze raz
z paolo fresu
jednym z najznakomitszych trębaczy ever
(i najprzystojniejszym!)



do usłyszenia!

poniedziałek, 13 maja 2013

maj


lubię maj :)

za to spiętrzenie różnych urodzin, imienin, dni przyjemnych i świątecznych,
za targi książki, dzień mamy, za konwalie, bzy i pierwsze truskawki :)
i za nieśpieszne weekendy - a taki za nami.
praca na bok (czasem trzeba), przez to więcej czasu razem!
czas na wspólne czytanie książeczek
 przesiadywanie na kanapach
 spacer w deszczu
naleśniki
 czas na film wieczorem 
 śniadanie na mieście
 plotki z przyjaciółką
obiad u prababci
 na zabawy z saską
 granie na pianinie
tańce wygibańce
 czas na malowanie
 na domowa pizzę i urodzinowy deser

dziś świętuje tatuś m. 

***



taka na niedzielę
jedna z moich ulubionych

*

słonecznego poniedziałku!!!




piątek, 10 maja 2013

takie tam



 dla mnie prawdziwe odkrycie
zaczęłam od "sagi ludu", teraz "takie tam" połykam...
niesłychana siła słowa
przeczytałam tyyyle zbędnych książek
 fajnie trafić na takie niezbędne
 bardzo wam polecam

i jeszcze jedno
agnieszka kaluga
 dziś wysłuchałam w radiowej trójce audycji z jej udziałem
to jest blog, który prowadzi pani agnieszka
ech, czasem to moje życie zdaje mi się takie jakieś tylko dla nas...
takie trochę błahe
dla pracy, dla bliskich i dla przyjemności
i takie w pośpiechu
czasami mi wstyd
 bo ponoć nie tylko o to w życiu chodzi...
i wiem, że niektórzy stawiają sobie poprzeczkę dużo, dużo wyżej
albo życie ją im stawia...
i nie zasłaniają się tym ciągłym "brakiem czasu"
 
 
jak to jest, że jedni nie potrafią dzielić chleba i wszyscy w ich domu są głodni
a inni nakarmią nim jeszcze tuzin gości
 

no nic...
muzyczna propozycja na dzisiejszy wieczór: arvo part i harfa z wiolonczelą
 pięknie tutaj współbrzmią
 
zresztą posłuchajcie :)
 
 
 
dobrej nocy

czwartek, 9 maja 2013

saska




a oto saska

przyjechała z sandomierza
ma dopiero sześc tygodni

 chyba  jest jej dobrze z nami :)

 ach, jest taaaka słodka!!!

***

(tak jak przypuszczałam - my bez psa nie potrafimy...)





sobota, 4 maja 2013

ciarki


nieśmiałe przebłyski słońca
a jutro wracamy

słuchamy dyjaka, soyki i osieckiej

i kaśki nosowskiej



rany, jakie przejmujące jest to wykonanie...

***

a miało być, że mi zielono ;)


do usłyszenia!

piątek, 3 maja 2013

bristol sound... z widokiem na góry :)



niebo w odcieniu kałuży
deszcze, burze, zimno, mokro
m. ma szkarlatynę
a ja zapalenie zatok

to plus widok na zamglone góry
tyle w temacie majówki ;)

***

za to wczoraj zaliczyłam wernisaż tarasewicza :)
kupiłam też dwie sukienki
płaszcz
i parę butów
oraz tusz do rzęs - prawdziwe cudo!

no, nie jest tak źle ;) 
 
***
 
wrzuciłam do walizki parę muzycznych staroci
portishead
tricky
massive attack
 
jak dobrze się tego słucha po latach
ależ to były muzyczne odkrycia końcówki lat 90.
ileż imprez uświetniły te moje albumy ;)

słucham tego dzisiaj
starsza o lat... 17 (!)
wciąż mi się podoba
 
*
 
zatem glory box
(no jakżeby inaczej)
 
 
 
nie zliczę, ile razy słuchałam tego kawałka z ich legendarnej płyty
 (a raczej kasety)
 na moim wysłużonym walkmanie (!)
'96?
może trochę później...
 
zresztą ten utwór znalazł się również na ścieżce dźwiękowej "ukrytych pragnień" bertolucciego
jednego z tych bardzo MOICH filmów
 
tutaj jeszcze raz
w nieco innej wersji z nieco późniejszego fenomenalnego albumu portishead
 
 

*
za oknem ulewa
rozwodniona zieleń
na progu kalosze
taką mamy wiosnę

*
 
to do usłyszenia!